Rynek ESG buduje coraz lepsze kalkulatory śladu węglowego. Problem w tym, że nadal brakuje danych.

Jeszcze kilka lat temu skrót ESG dla większości firm praktycznie nie istniał. Tematy związane ze środowiskiem funkcjonowały głównie w raportach CSR, strategiach dużych korporacji albo materiałach marketingowych. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Rosnąca presja regulacyjna, CSRD, wymagania inwestorów, oczekiwania klientów i coraz większa potrzeba transparentności sprawiły, że firmy zaczęły analizować swój wpływ środowiskowy znacznie bardziej poważnie niż kiedykolwiek wcześniej. ESG przestało być dodatkiem do biznesu. Zaczęło wpływać na finansowanie, współpracę z partnerami, udział w przetargach, relacje inwestorskie czy przewagę konkurencyjną.

Dlaczego firmy zaczęły liczyć ślad węglowy?

To mniej więcej od 2021–2023 roku ślad węglowy zaczął trafiać do głównego nurtu biznesu, głównie za sprawą nowych regulacji unijnych, rosnącej presji inwestorów oraz przygotowań firm do raportowania ESG i CSRD.

Firmy zaczęły masowo budować kalkulatory emisji CO₂, wdrażać narzędzia raportowe i tworzyć kolejne warstwy analityczne. Powstawały dashboardy ESG, integracje z ERP, moduły do SAP-a i rozwiązania oparte o AI mające automatyzować cały proces raportowania środowiskowego. Problem polega na tym, że rynek bardzo szybko skupił się na samym „liczeniu”, a znacznie mniej na pytaniu: skąd właściwie mają pochodzić dane do tych obliczeń?

Bo sama technologia przestała być dziś największą barierą. Firmy naprawdę nauczyły się budować dobre systemy analityczne. Potrafią wizualizować dane w czasie rzeczywistym, integrować procesy i automatyzować raportowanie.
Tylko że nawet najlepszy kalkulator nie będzie wiarygodny, jeśli dane wejściowe są deklaratywne, szacowane albo zwyczajnie nie istnieją

Największy problem ESG? Brak wiarygodnych danych.

W teorii firmy próbują dziś analizować ślad surowca, udział recyklatu, emisje transportowe, efektywność procesów, wpływ środowiskowy produktu, energochłonność produkcji czy emisyjność całego łańcucha dostaw. Brzmi to bardzo dobrze – i sam kierunek jest absolutnie słuszny. Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy próbujemy zejść poziom niżej i odpowiedzieć na pytanie, jak takie wskaźniki powinny być liczone w praktyce.

Ślad surowca

Ślad surowca bardzo często opiera się dziś na deklaracji dostawcy albo średnich wskaźnikach emisyjności dla danego materiału. Tymczasem realna analiza powinna uwzględniać miejsce wydobycia lub odzysku surowca, sposób jego przetwarzania, miks energetyczny zakładu, transport pomiędzy etapami oraz rzeczywisty udział materiału pierwotnego i wtórnego. Dopiero wtedy firma jest w stanie porównywać dostawców nie tylko pod kątem ceny, ale również rzeczywistego wpływu środowiskowego i ryzyka regulacyjnego.

Udział recyklatu

W wielu organizacjach udział recyklatu nadal jest liczony deklaratywnie – na podstawie dokumentów od dostawcy lub procentowego udziału materiału wtórnego w produkcie końcowym. W praktyce poprawna analiza powinna obejmować identyfikowalność źródła odpadu, jakość odzyskanego materiału, straty podczas przetwarzania oraz rzeczywisty udział recyklatu w całym cyklu produkcyjnym.

Emisje transportowe

Dzisiaj emisje transportowe bardzo często wylicza się według prostego modelu: liczba kilometrów pomnożona przez średni współczynnik emisji dla danego środka transportu. Tyle że rzeczywistość logistyczna wygląda znacznie bardziej skomplikowanie. Znaczenie ma rzeczywiste obłożenie pojazdu, rodzaj paliwa, trasa przejazdu, przeładunki, magazynowanie pośrednie czy emisje wynikające z pustych przebiegów.

Efektywność procesów

Większość organizacji analizuje efektywność procesów przez pryzmat zużycia energii lub wydajności produkcji, podczas gdy rzeczywisty wpływ środowiskowy powinien uwzględniać również straty materiałowe, odpady produkcyjne, emisje procesowe, wykorzystanie zasobów czy przestoje technologiczne.

Wpływ środowiskowy produktu

W wielu przypadkach analiza kończy się na uproszczonym śladzie węglowym związanym wyłącznie z produkcją. Tymczasem pełna ocena powinna obejmować cały cykl życia produktu — od pozyskania surowca, przez użytkowanie, możliwość naprawy, odzysk materiału, aż po koniec życia produktu i jego ponowne wykorzystanie.

Scope 3 i przyszłość rynku ESG

W efekcie rynek ESG zaczął budować bardzo zaawansowane kalkulatory na wyjątkowo słabych fundamentach danych.

Widać to szczególnie w obszarze Scope 3, czyli emisji pośrednich powstających poza bezpośrednią działalnością firmy – głównie w całym łańcuchu dostaw, transporcie, użytkowaniu produktu czy gospodarce odpadowej, który dla wielu organizacji staje się dziś największym wyzwaniem środowiskowym. O ile firmy są w stanie stosunkowo dobrze analizować własne emisje operacyjne, o tyle rzeczywisty wpływ środowiskowy produktu powstaje głównie poza ich organizacją – w całym łańcuchu dostaw, logistyce, przetwarzaniu czy końcowym obiegu surowca. Najbliższe lata prawdopodobnie całkowicie zmienią sposób, w jaki firmy będą patrzyły na ESG.

Przyszłość tego rynku nie będzie polegała na budowaniu setek oddzielnych kalkulatorów działających wyłącznie wewnątrz pojedynczych organizacji. Przyszłość należy do ekosystemów danych.

Dlaczego Ecoloop rozwija warstwę analityczną inaczej?

EcoLoop od początku projektowany był jako narzędzie, które łączy dane środowiskowe z różnych etapów obiegu materiałów i procesów biznesowych, zamiast skupiać się wyłącznie na punktowym wyliczaniu emisji czy pojedynczych wskaźników ESG.

Założenie jest stosunkowo proste. Zamiast tworzyć kolejne izolowane raporty ESG w każdej organizacji osobno, dużo większą wartość daje budowanie wspólnej warstwy danych, do której informacje mogą dostarczać wszyscy uczestnicy procesu – producenci, dostawcy surowców, firmy logistyczne, zakłady przetwarzania czy partnerzy odpowiedzialni za odzysk materiału. Jednocześnie dostęp do agregowanych danych pozostaje ograniczony wyłącznie do podmiotów faktycznie uczestniczących w danym procesie lub przepływie materiałowym. Dzięki temu firmy mogą współpracować w ramach jednego ekosystemu danych bez ryzyka ujawniania wrażliwych informacji technologicznych czy operacyjnych konkurencji.

W praktyce wygląda to znacznie prościej, niż wielu firmom się wydaje.
Platforma została zaprojektowana tak, aby dane mogły trafiać do systemu zarówno automatycznie podczas codziennego korzystania z modułów Ecoloop, jak i poprzez import zewnętrznych plików oraz systemów używanych już w organizacji. W praktyce oznacza to, że jeśli firma korzysta z modułów związanych np. z logistyką, odbiorami materiałów, ewidencją odpadów czy procesami przetwarzania, dane środowiskowe budują się niejako „przy okazji” normalnej pracy operacyjnej. Każdy odbiór surowca, transport, zmiana parametrów materiału czy proces odzysku automatycznie zapisuje kolejne informacje w historii produktu lub surowca.

Jednocześnie organizacje mogą zasilać platformę również danymi zewnętrznymi – poprzez import plików Excel, raportów od dostawców, danych z ERP, systemów produkcyjnych, dokumentacji środowiskowej czy innych źródeł funkcjonujących już w firmie. Dzięki temu firmy nie muszą od początku przebudowywać swoich procesów ani wdrażać wszystkiego jednocześnie. Dane mogą być stopniowo uzupełniane wraz z rozwojem wykorzystania platformy i integracją kolejnych obszarów działalności.

Jeżeli firma transportowa realizuje odbiór materiału, system zapisuje dane logistyczne. Jeżeli zakład przetwarzania zmienia parametry surowca lub odzyskuje określony procent materiału, te informacje również stają się częścią całego ekosystemu danych. Jeśli materiał trafia ponownie do produkcji, kolejny uczestnik procesu może korzystać już z wcześniej zgromadzonych informacji zamiast rozpoczynać analizę od zera.

I właśnie tutaj zaczyna pojawiać się największa wartość całego modelu.

Każda kolejna firma uczestnicząca w ekosystemie zwiększa jakość i dokładność danych dla pozostałych uczestników rynku. Zamiast dziesiątek organizacji próbujących osobno szacować ślad środowiskowy produktu, powstaje jeden spójny przepływ informacji oparty na rzeczywistych danych operacyjnych. To podejście pozwala stopniowo przechodzić z modelu deklaratywnego ESG do modelu rzeczywistej identyfikowalności danych środowiskowych. Docelowo Ecoloop może działać jak środowiskowy paszport produktu lub surowca – umożliwiając śledzenie jego historii, wpływu środowiskowego i obiegu materiałowego praktycznie w czasie rzeczywistym.

Co ważne, Ecoloop działa jako platforma SaaS – ekosystem, do którego firmy mogą podłączyć się szybko i bezboleśnie, bez wielomiesięcznych integracji czy wdrażania kolejnego ciężkiego systemu IT.

I być może właśnie to jest największym paradoksem całego rynku ESG.
Największym problemem nie jest dziś brak kalkulatorów. Największym problemem jest brak wspólnego środowiska, które potrafi połączyć dane istniejące już pomiędzy uczestnikami całego procesu.

Jeżeli widzicie, że problemem w Waszej organizacji nie jest już samo liczenie ESG, ale brak spójnych i wiarygodnych danych z całego procesu – skontaktujcie się z nami. Pokażemy Wam, jak połączyć rozproszone dane operacyjne w jeden spójny ekosystem informacji środowiskowych.

CATEGORIES

ESG
Powrót do strony głównej!